Patron2018-07-14T22:19:02+00:00

Patron

Tego pochodzącego z Pomorza brata kapucyna, niepozornego wzrostu i o długiej patriarchalnej brodzie, znała niemal cała międzywojenna Warszawa, a przede wszystkim ci najbardziej potrzebujący: bezdomni, bezrobotni, ubodzy, których z poświęceniem wspomagał.

Adalbert Koplin przyszedł na świat 30 lipca 1875 r. w wielodzietnej rodzinie zgermanizowanych Mazurów. Rodzicami jego byli Lorenz, pochodzenia polskiego, i Berta, pochodzenia niemieckiego. Mimo że matka była luteranką, został ochrzczony w Kościele Katolickim. Mieszkali w dzisiejszym Debrznie na Pomorzu, które w tamtym czasie było miastem niemieckim o nazwie Preusisch Friedland. Szkołę podstawową i średnią ukończył w rodzinnej miejscowości.

Jako nastolatek poważnie zachorował. Powróciwszy szczęśliwie do zdrowia zdecydował wstąpić do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Tak też się stało i w 1893 r. rozpoczął nowicjat w prowincji westfalskiej, który ówcześnie znajdował się w Sigolsheim w Alzacji. Przyjął wtedy imię Anicet. Po roku złożył pierwszą profesję zakonną, a w 1897 r., profesję wieczystą. Święcenia zaś kapłańskie otrzymał w 1900 r.

Pracował w klasztorach Westfalii i Nadrenii. W tym czasie zaczął uczyć się języka polskiego, aby objąć duszpasterską opieką polskich emigrantów zarobkowych zatrudnionych w kopalniach w okolicach Münster. W 1913 r. rozpoczął pracę w Krefeld, gdzie zastała go pierwsza wojna światowa. Został wówczas kapelanem więźniów i jeńców wojennych, głównie Polaków. Ponieważ nie znał ich języka, przełożeni postanowili wysłać go do Warszawy, aby dobrze nauczył się polskiego. Przybył tam 2 marca 1918 r. i pozostał już na stałe. Do tego stopnia utożsamił się z polskością, że postanowił zmienić swe nazwisko dodając polską końcówkę i odtąd znany był jako Kopliński.

Był doskonałym spowiednikiem. Z jego posługi korzystali nuncjusze apostolscy, wśród nich Achilles Ratti, przyszły papież Pius XI, a także kardynał Aleksander Kakowski i wielu innych. Wzywano go często do chorych. Jedną z jego pasji w tym czasie stało się pisanie. Tworzył szkice historyczne na tematy kościelne, pisał wiersze i artykuły publicystyczne.

Nade wszystko zajmował się jednak posługą wśród ubogich, bezrobotnych i bezdomnych, którym pomagał na różne sposoby. Codziennie udawał się na kwestę dla biednych. Nie tylko starał się o pożywienie dla nich, ale też młodym pomagał w nauce, bezrobotnym zaś wyszukiwał pracę. Zjednał sobie pokaźną liczbę ludzi, którzy systematycznie składali ofiary na rzecz potrzebujących. Przy zbieraniu jałmużny doznawał rozmaitych przykrości, upokorzeń, a nawet zniewag. Wszystko znosił cierpliwie. A ponieważ odznaczał się nieprzeciętną siłą fizyczną, zuchwałym śmiałkom potrafił też zdecydowanie się przeciwstawić.

Wielu ludzi urzekała powaga i namaszczenie, z jakim odprawiał Msze św. Uosabiał świętą dobroć, która podbijała serca ludzi i zbliżała ich do Boga. Odznaczał się głęboką pokorą. Nie zwracając uwagi na ironiczne zaczepki podchodził do szydzących z niego z wyciągniętą piuską i prosił o jałmużnę na biednych. Apostołował swoją obecnością i zaangażowaniem, i samym już widokiem jego kwestarskiej torby lub worka. Z czasem spontanicznie obdarzono go tytułami: „jałmużnik”, „św. Franciszek Warszawy”, „opiekun ubogich”, które uwydatniają wrażliwość na niedolę drugiego człowieka i wielką ofiarność tego nieprzeciętnego brata kapucyna.

Na podwarszawskim osiedlu Annopol, gdzie na rozległym terenie należącym do Skarbu Państwa ulokowano osiedle dla bezrobotnych i bezdomnych, zorganizował wraz ze współbraćmi kuchnię wydającą setki posiłków dziennie. Stworzył też specjalny system zbierania pomocy dla potrzebujących, w którym uczestniczyło wielu darczyńców.

Druga wojna światowa zastała go w Warszawie. Po chwilowych ograniczeniach związanych z frontem wojennym, na nowo podjął działalność charytatywną. Potrzeby były teraz o wiele większe niż przed wybuchem wojny.

W nocy z 26 na 27 czerwca 1941 r. gestapo aresztowało Aniceta razem ze wszystkimi kapucynami z klasztoru warszawskiego. Na okres śledztwa umieszczono ich w więzieniu na Pawiaku. Jako obywatel niemiecki łatwo mógł uzyskać zwolnienie, z którego nie skorzystał. Podczas jednego z przesłuchań miał powiedzieć: „Wstydzę się, że jestem Niemcem”.

Z początkiem września 1941 r. został przewieziony do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Przy wysiadaniu z pociągu, ponieważ ze względu na wiek nie potrafił zeskoczyć odpowiednio szybko, został pobity. Gdy nie dał rady dotrzymać kroku w marszu, otrzymał kilka ciosów w głowę. Tak skatowanego pogryzł jeszcze pies esesmański.

Jak każdy więzień w okresie kwarantanny, był bity i torturowany. Został umieszczony na bloku 11. jako nieproduktywny, a tym samym skazany na śmierć. Nastąpiła ona około 16 października 1941 r. Trudno ustalić, czy zmarł obozową śmiercią „naturalną”, czy też został zagazowany. Anicet Kopliński pozostał Polakiem do końca i dlatego umierał naznaczony obozowym numerem 20376 z literą „P” (Polen). Umierał po bohatersku, jako brat kapucyn, syn św. Franciszka, który duchem wzniósł się ponad ludzką złość i nienawiść. Swoim narodom, polskiemu i niemieckiemu, pozostawił najcenniejszy skarb jakim była jego bezinteresowna miłość.

Beatyfikowany został 13 czerwca 1999 r. w Warszawie przez papieża Jana Pawła II. Jego wspomnienie liturgiczne przypada 16 czerwca. W 2010 r. z inicjatywy braci mniejszych kapucynów oraz osób świeckich powołana została w Warszawie Fundacja Kapucyńska im. bł. Aniceta Koplińskiego, której celem jest kontynuacja dzieła pomocy najuboższym.

Ta strona do działania wykorzystuje pliki cookies oraz kilka zewnętrznych wtyczek, pobierające Twoje dane takie jak IP (np. weryfikują czy nie jesteś robotem). Ze swojej strony wykorzystujemy dane tylko do celów statystycznych, nie przekazujemy ich osobom trzecim ani nie rozsyłamy spamu. Możesz stronie zabronić korzystania z Twoich danych, jednak niektóre elementy strony mogą nie działać tak jak powinny.

Wyrażam zgodę, Odmawiam

660